
Wczoraj zmarł Michael Jackson. Pewnie na ziemi nie ma osoby, która już o tym nie wie i pewnie zastanawiacie się, dlaczego piszę tutaj o Michaelu. Przede wszystkim dlatego, że była to niesamowita osobowość, postać charyzmatyczna, kreatywna, która dała światu mnóstwo energii i jeszcze więcej pozytywnego myślenia. Piszę tutaj głównie o muzycznych dokonaniach MJ, ale warto wspomnieć też o jego wielkim wkładzie w inne dziedziny. Dzięki niemu wraz z muzyką zaczęliśmy oglądać ciekawe, rozbudowane i treściwe teledyski. Kto z nas nie pamięta kilkunastominutowego, “przerażaącego” “Thrillera” czy klimatycznego “In The Closet”, w którym towarzyszyła mu angielska modelka Naomi Campbell. MJ ma też wielki wkład w rozwój tańca nowoczesnego, do dzisiaj najlepsi na świecie choreografowie czerpią garściami z układów i ruchów, jakie wymyślił i zaaranżował Michael, wspominając choćby tylko jego słynny moonwalk.
Wspomniałem powyżej o Naomi Campbell i idąc tym tropem nie sposób zapomnieć o wpływie, jaki Michael Jackson wywarł na modę. I znów zadaję pytanie, kto z nas nie pamięta jego wyrafinowanych strojów, które stanowią do dziś inspirację dla wielu gwiazd i wielu ludzi na świecie w ogóle. Przypomnę tylko kilka, które dzięki Michaelowi weszły na stałe do kanonu codziennego ubioru: białe, bawełniane t-shirty, w których szalał na scenie – obecnie wciąż tak mocno eksploatowane przez Calvina Kleina czy H&M; krótkie, skórzane kurtki, w tym ta niezapomniana, czerwona w czarne paski z “Thrillera”; militarne, krótkie kurtki “a la Napoleon”, w których cały czas chętnie pokazują się takie gwiazdy jak Kanye West czy Rihanna, a które nawet w tym roku są ozdobą kolekcji Balmaina; wreszcie gadżety i akcesoria, takie jak niezapomniane kapelusze czy błyszczące rękawiczki z kryształkami od Swarovskiego, do dziś obecne na scenie i widoczne na dłoniach wielu gwiazd showbiznesu podczas ich występów. Wreszcie kosmiczne niemal stylizacje, które wciąż mam w pamięci i które czasami przypominają mi sceny z filmów “Gwiezdne Wojny”. Podsumowując i zmierzając do końca, śmierć Michaela Jacksona to wielka strata dla całego świata. Nie emocjonując się za mocno, nie płacząc i przede wszystkim nie znając tego człowieka odczuwam jednak pewną stratę, brak czegoś, co było i już nie wróci, koniec pewnej ery. Na pewno jednak wciąż warto czerpać z osiągnięć i stylu Michaela, a poniżej film, który pokazuje go takim, jakim chcę go zapamiętać. Przed Wami MOONWALK:
June 27th, 2009 → 8:19 am @ karol
0