Zupełnie bym się czegoś takiego nie spodziewał po Adrianie Limie. Ta słodka brazylijka, której sesje dotychczas były dla mnie straszliwie nudne i bez jakiegokolwiek pazura dała się omotać Ellen Von Unwerth, która wreszcie uwolniła w Adrianie brazylijską zadziorność i dzikość. Może zdjęcia mogłyby być mniej kontrastowe, ale nie będę się czepiał, bo Adriana w takim wydaniu rekompensuje mi całą resztę.








April 20th, 2010 → 9:16 pm @ karol
0